Czy mamy się z czego cieszyć po ogłoszeniu wyników PISA 2025?


Prezentowana w oficjalnych komunikatach rządowych interpretacja wyników badania PISA 2025 – akcentująca pozycję polskich uczniów powyżej średniej OECD oraz UE – charakteryzuje się dużym stopniem powierzchowności. Przyjęcie takiej optyki służy maskowaniu pilnej potrzeby podjęcia debaty nad strukturalną zapaścią systemu oświaty, zastępując merytoryczną dyskusję bezkrytyczną retoryką sukcesu.

Wnikliwa analiza porównawcza wyników 2025r. z edycją  2022 r. ujawnia regres we wszystkich kluczowych obszarach kompetencyjnych polskich uczniów: o 4 pkt w naukach przyrodniczych, o 5 pkt w matematyce oraz o 7 pkt w zakresie rozumienia czytanego tekstu. 

Szczegółowa analiza danych wskazuje także na regresywne trendy charakteryzujące kondycję współczesnej młodzieży w Polsce.
Dzisiejszy  piętnastolatek mierzy się z syndromem cyfrowego przebodźcowania, kryzysem psychicznym oraz narastającym poczuciem izolacji w środowisku szkolnym. Zjawiskom tym towarzyszą niska odporność na sytuacje kryzysowe, spadek motywacji do nauki, krótsze okresy koncentracji uwagi oraz wysoki poziom absencji lekcyjnej.

Co istotne, regres kompetencyjny – najsilniej wyrażony w obszarze czytania i krytycznej analizy źródeł – przestał być skorelowany wyłącznie z niskim statusem społeczno-ekonomicznym, dotykając również uczniów z grup uprzywilejowanych. Dane pokazują, że zjawisko analfabetyzmu funkcjonalnego dotyczy obecnie 24% ogółu polskich nastolatków, natomiast w szkolnictwie branżowym wskaźnik ten osiąga drastyczny poziom 68%. 
Relatywizowanie tych wyników poprzez korelację z niższą średnią europejską (34%) świadczy o bezpodstawnym samozadowoleniu ze strony decydentów.

Z perspektywy poradni psychologiczno – pedagogicznych  powyżej opisane trendy stanowią zapowiedź  dalszego wzrostu zapotrzebowania na pomoc diagnostyczną i terapeutyczną. 

Wyniki PISA 2025 trafnie podsumował David Edwards, Sekretarz Generalny Education International: 
„Te wyniki to żadna niespodzianka. Bezczynność rządów wprost przekłada się na gorsze efekty nauczania. Szkoła musi pilnie wrócić do swoich korzeni – do odbudowania relacji między uczniem a nauczycielem. Nie musimy czekać na kolejne edycje badań, by wiedzieć, że system bez nauczycieli po prostu nie działa”.
Słowa te dobitnie obrazują skalę kryzysu w ujęciu globalnym: w 2025 roku średnio aż 40% uczniów w krajach OECD realizowało obowiązek szkolny w placówkach, w których krytyczne braki kadrowe w sposób bezpośredni paraliżowały proces dydaktyczny.

Kryzys kadrowy w polskiej edukacji to codzienność od lat.  Rząd unika jednak słowa „kryzys”, woląc mówić o „wyzwaniu organizacyjnym”, któremu samorządy i dyrektorzy stawiają czoła dzięki elastycznemu zarządzaniu etatami.